zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.sklep-presto.pl/
Stwierdziłam, że to jest to, o co mi chodzi. Teraz, kiedy Miś zaczął chodzić przy meblach problem ochrony głowy powrócił i po rozmowie z Pluszakiem wzięłam się za szukanie rozwiązania. Na szczęście okazało się, że nie jestem bardzo odkrywcza i ktoś przede mną na to wpadł:).
W internecie jest kilka rodzajów kasków. Różnią się ilością otworów pozwalających na wentylację pod nimi i zapobiegających nadmiernemu poceniu się głowy, grubością użytych materiałów, wyglądem i oczywiście ceną.
Ten kask pochodzi z aukcji na allegro i kosztuje około 35 zł + przesyłka. Nie wybraliśmy go, ponieważ wygląda jakoś niechlujnie i niezbyt pewnie.
Kask Chicco. Cena około 60 zł + przesyłka. Nasz wybór. Umożliwia przepływ powietrza, a jednocześnie zabezpiecza wszystkie "strategiczne" miejsca czaszki.
Thundguard. Cena ok. 110 zł + przesyłka. Występuje w kilku wzorach i kolorach. Wykonany z pianki, w której znajdują się otwory wentylacyjne. Uważam jednak, że takie rozwiązanie dotyczące cyrkulacji powietrza jest niewystarczające i prawie na pewno dziecko będzie miało spoconą główkę. Trzeba przyznać, ze jest najbardziej "dizajnerski" z prezentowanych. Lecz czy o to chodzi w bezpieczeństwie?
No Shock. Na oko wygląda dość podobnie do Chicco. Jak jest w rzeczywistości nie wiem, nie miałam go w rękach. Tutaj jednak cena dużo wyższa - od jakichś 125 zł + przesyłka. Być może wykonany z lepszej jakości materiałów. Występuje w kilku wzorach i kolorach.
Co prawda kask dla niemowląt nie ma ochrony twarzy i szczęki, bo by się to nie sprawdziło - maluchy wszystko chcą wkładać do buzi. Tak czy inaczej zakupiliśmy ten szykowny wynalazek i czekaliśmy na paczkę pełni obaw, że Dziabusz nie zaakceptuje nowego nakrycia głowy. Na szczęście nie było wielu protestów, jedynie przy dopasowywaniu wielkości kasku nie obyło się bez płaczu spowodowanego dźwiękiem wydawanym przez odklejane rzepy.
Jeszcze tylko muszę wspomnieć o pierwszej wizycie u profesjonalnego fryzjera:). W wieku ok. 4 miesięcy Czupurek przestał być Czupurkiem za sprawą mojej mamy. Dziś ma ponad 8 miesięcy, włosy mu odrosły, a w związku z podstrzyżynami zrobiły się dłuższe kępki oraz łyse placki. Pluszak postanowił zadbać o wygląd syna i uchronić go przed fryzurą od garnka:). W ten sposób Klusek ma za sobą pierwsze "salonowe" doświadczenie. Nawet nie zauważył, że coś się dzieje dookoła jego głowy. Zajęty był chrupką oraz patrzeniem w dół jak włoski sypią się na podłogę.






